Świetni fotografowie nie zawsze budowali scenę od podstaw — czasami po prostu potrafili ją odpowiednio odczytać. W tym setupie londyński fotograf Jake Hicks przyjął takie właśnie podejście. Zamiast dominować nad istniejącym otoczeniem, postanowił z nim współpracować, wykorzystując precyzyjną kontrolę temperatury barwowej lamp Profoto L600C, aby płynnie wkomponować własne światło w zastaną scenę. W efekcie powstało zdjęcie, które przypominało bardziej moment uchwycony w idealnym świetle niż klasyczne ujęcie studyjne.
Głównym założeniem tego setupu było włączenie sceny i jej oświetlenia do finalnego zdjęcia. W przypadku większości sesji studyjnych fotograf zaczynał od czystej, czarnej przestrzeni, a następnie dodawał kolejne źródła światła. Przy pracy ze światłem zastanym często chodziło natomiast o to, aby uzupełnić to, co już znajdowało się w scenie.
Jednym z największych problemów był brak kontroli nad światłem zastanym. W tej konkretnej scenie nad i za modelką, na ścianie, znajdowały się dwie lampy w kształcie kul. Jake Hicks nie miał możliwości kontrolowania ich mocy ani temperatury barwowej. Cały setup polegał więc na znalezieniu sposobu na współpracę z istniejącymi źródłami światła, a nie na ich całkowitym zdominowaniu i wypraniu sceny z zastanego oświetlenia.
Określenie ekspozycji i kolorystyki
W pierwszej kolejności fotograf musiał określić wartości ekspozycji oraz kolory, z którymi pracował na planie. Zanim włączył którekolwiek z własnych świateł, wykonał kilka zdjęć samej sceny. Dzięki temu mógł ocenić zastane warunki i na ich podstawie rozpocząć dodawanie własnego oświetlenia.
Na początek wykorzystał Profoto L600C z białym Profoto Softlight Reflector White oraz zamocowanym dyfuzorem. Lampa pełniła funkcję głównego światła na modelkę. Została ustawiona po prawej stronie fotografa i skierowana w dół.
Podobnie jak w wielu swoich realizacjach, Jake Hicks szukał sposobów na wprowadzenie do zdjęcia koloru. Już na tym etapie ustawił temperaturę barwową na dość chłodną, co pozwoliło mu uzyskać kontrast kolorystyczny względem innych źródeł światła znajdujących się w scenie. Światło główne zostało ustawione na bardzo chłodną temperaturę barwową, co było wyraźnie widoczne na skórze modelki.
Drugie światło – mocny, ciepły akcent
Drugą lampę Profoto L600C ustawił po prawej stronie aparatu. Zastosował w niej prosty Profoto Zoom Reflector White. Ten modyfikator pozwalał szybko uzyskać szeroki rozsył światła, ale ze względu na niewielki rozmiar generował również bardzo twarde światło. W tym przypadku Jake Hicks ustawił lampę na znacznie cieplejszą temperaturę barwową.
Trzecia lampa – kontrola cieni
Na końcu fotograf dodał trzecią lampę Profoto L600C, tym razem wyposażoną w duży Profoto Umbrella Deep White XL. Lampa została ustawiona na niską moc, aby nie zdominować sceny. Jej zadaniem było przede wszystkim delikatne rozjaśnienie mocno zacienionych obszarów, które mogłyby odciągać uwagę od głównego tematu zdjęcia. Również to źródło światła zostało ustawione na cieplejszą temperaturę barwową.
W ten sposób Jake Hicks połączył trzy lampy Profoto L600C, z których każda pełniła inną funkcję. Chłodne światło główne kształtowało modelkę, mocne i ciepłe światło z Zoom Reflector White wprowadzało wyrazisty kolor do sceny, a światło z Umbrella Deep White XL pozwalało kontrolować cienie.
Cały setup został zbudowany wokół istniejącego oświetlenia. Zamiast je zastępować lub całkowicie przykrywać, fotograf dopasował do niego własne źródła światła, wykorzystując możliwość precyzyjnej regulacji temperatury barwowej w lampach L600C. Dzięki temu wszystkie elementy oświetlenia mogły współistnieć w jednym kadrze, tworząc spójną, filmową atmosferę.


